Be True or Not to Be – felieton.

Posted in Przemyślenia tagi on 28 Styczeń 2010 by FL8

Be True Or not to Be!

Subkultura osób słuchających muzyki metalowej rządzi się swoimi, czasem dziwnymi prawami, przez które wielu ludzi patrzy na nią, przez pryzmat zazwyczaj krzywdzących stereotypów. Jednego jednak nie można było im odmówić – siłą metalowców od zawsze była ich kolektywność; grupę trudno było rozbić, połączeni fascynacją do jednego rodzaju muzyki, trzymali się bardzo blisko. Tak było kiedyś, obecnie nawet w tak silnie wiążącej subkulturze zaczynają się podziały. Płaszczyzną na której się one ujawniły, jest stopień zaawansowania wiedzy i poświęcenia dla muzyki.

Obecnie „metalowcy” dzielą się wzajemnie, na osoby będące „true” i „pozerów”. Od niedawna bycie „prawdziwym” metalowcem jest bardzo elitarnym mianem, a szczęściarz który w swoim gronie będzie tak nazywany, musi posiadać zestaw cech zarówno zewnętrznych jak i wewnętrznych. Po pierwsze długie włosy, mus i cecha rozpoznawcza każdego szanującego się słuchacza ciężkich brzmień. Do tego koniecznie czarne ubrania, glany, torba-kostka z demobilu, zestaw kultowych t-shirtów z okładką „Master of Puppets” Metalicii, czy z wizerunkiem Varga Vikernesa z maczugą w rękach. Jeśli chodzi o przymioty psychiczne, oprócz ogromnej wiedzy muzycznej, na pewno umiłowanie do starszych osiągnięć muzyki metalowej, najlepiej nagrywanych jeszcze na kasety, nienawiść do jakiejkolwiek religii, wulgarność, zamknięcie na poglądy innych.

Po drugiej stronie znajdują się pozerzy, osoby które udają znawców, nie będąc nimi. W tym przypadku o wiele trudniej określić cechy takiego delikwenta, gdyż nijako można przedstawić dwa rodzaje „metalowych pozerów”. Pierwszy to znawca przed komputerem, władca metalowych for. Cech wyglądu określić się nie da, zazwyczaj jednak nie wyróżnia się z tłumu. Gdy pojawi się jednak na w Internecie, chwali się nieograniczoną wiedzą na temat metalu i wszystkiego co z nim związane. Wiedzę tą nabywa oczywiście w trakcie dyskusji, z różnych źródeł, najczęściej stron interetowych. Drugi typ, to podszywający się pod „true metalowca” osobnik, z nikłą wiedzą o ciężkich brzmieniach. Ma on jednak masę naszywek i t-shirtów, udając że zna ich dyskografie od podszewki i chwaląc się wszędzie, że słucha najbardziej ekstremalnych zespołów. Oba typy pozerów mają zawalony komputer gigabajtami płyt, które ściągają w iście hurtowych ilościach, nie słuchając nawet połowy. Oczywiście pozerem nie można nazwać kogoś, kto dopiero poznaje scenę muzyki ciężkiej, jednak większość z takich ludzi po przesłuchaniu paru płyt uważa się za znawców większych od słuchaczy z wieloletnim stażem, a tego typu zachowanie jest naganne.

Mogłoby się wydawać, że winowajcami w tym konflikcie, są osoby, które uważają się wszechwiedzący w kwestii muzyki metalowej odcinając się przy tym od reszty, tworząc elitę. Tak jednak nie jest, w świecie w którym młodzież liczy się tylko z tym jak wygląda w oczach innych, a co za tym idzie ma desperacką potrzebę przynależności do jakiejś grupy społecznej często udaje by się w niej znaleźć. Tak właśnie rodzi się „pozerstwo”, w subkulturze w kiedyś której aby się do niej dostać trzeba było być takim jak reszta, obecnie pojawiają się jednostki, które do niej nie pasują, uważając się przy tym za jej część. Naturalnym systemem obronnym, prawdziwych odbiorców jest odcinanie się od pozerów, oraz karcenie ich, często brutalnie. Jednym z sposobów weryfikacji czy ktoś podszywa się, jest wypytywanie o szczegóły związane z zespołem, którego osoba ma na sobie koszulkę lub naszywkę. Jeśli wykaże się brakiem wiedzy, rzeczy te zostają mu odbierane. Na „pozerów” internetowych nie ma niestety rady, gdyż za sprawą medium jakiego używają do wykazywania wiedzy, zawsze mogą ją zdobyć błyskawicznie. Przez takie zachowania podział wewnątrz subkultury, który z początku wydawał się snobizmem, staje się teraz dobrym sposobem odcięcia się osób podporządkowujących swoje życie metalowi. Zabiegi te mające na celu nie obniżać poziomu, jaki reprezentują sobą prawdziwi słuchacze mają jedną poważną wadę. W takim wypadku można by sądzić, że negatywnym skutkiem ubocznym całej sytuacji są straty jakie ponoszą muzycy i wytwórnie płytowe. Zamknięcie się elitarnej części subkultury na nowych członków często zniechęca potencjalnych słuchaczy do zgłębiania sceny muzyki metalowej co przekłada się na spadek sprzedaży płyt i gadżetów oraz wpływów z koncertów. Nie jest to do końca jednak prawdą, gdyż największy przyrost słuchaczy to właśnie osoby nastoletnie, które z racji treści przekazywanych przez muzykę metalową nie mają dostępu do większości wydawnictw, oraz wstępu na koncerty, zazwyczaj z pozwoleniem na wejście powyżej osiemnastego roku życia.

Pewne jest, że sytuacji nie da się tak łatwo rozwiązać, zastanawiające jest jednak, czy jest co rozwiązywać. W każdej subkulturze, nie tylko opartej o muzykę metalową na członkostwo trzeba sobie zasłużyć, dlatego walka o to by prawdziwymi „metalami” uznawani byli tylko ci, którzy są tego miana godni, a nie każdy, kto tylko usłyszy parę utworów w Internecie, lub na komputerze kumpla.

Lutomysl – De Profundi – recenzja płyty.

Posted in Muzyka tagi , , , , on 28 Listopad 2009 by FL8

Zanim zaczniecie czytać nową recenzję, chciałbym przeprosić, że tyle musieliście na nią czekać, ale mam ostatnio taki nawał obowiązków związanych ze studiami i nie tylko, że na regularne prowadzenie bloga po prostu nie starczało mi ani czasu ani sił. Teraz mam nadzieję, że wszystko wróci do normy. Pozdrawiam!

Lutomysl – De Profundi

Zapoznanie się bliżej z dziełami niejakiego Pavela Shishkovskiego tworzącego jednosobowy zespół „Lutomysl” można porównać do odnalezienia diamentu w wielotonowej grudzie węgla. Tak rzadkim muzykiem jest twórca Lutomysl. Aż dziwne wydaje się, że człowiek ten wraz ze swoim nieszablonowym podejście do Black Metalu nie znalazł szerszego grona słuchaczy. Najnowsze jego dzieło, pochodząca ze 2008 roku „De Profundi” dalej nie zwiastuje komercyjnego skucesu. Może nie to jest celem tego utalentowanego ukraińca?         Czytaj dalej »

Slayer – World Painted Blood – recenzja płyty.

Posted in Muzyka tagi , , , on 5 Listopad 2009 by FL8

Slayer – World Painted Blood

Doczekaliśmy się! Parokrotnie przekładana premiera nowej płyty legendarnego Slayer’a z dniem 2 listopada w końcu nastała! Ponad trzy lata miliony fanów na całym świecie (łącznie ze mną) musiało czekać na nowy krążek najlepszego Thrash Metalowego zespołu jaki dane nam było usłyszeć. Zaryzykuję stwierdzenie, że Slayer jest obecnie bardziej kultową kapelą niż Metallica czy Megadeth, choć na wydawnictwa w/w również czekała spora rzesza fanów. Niestety oba krążki tychże zespołów nie wybijała się ponad przeciętność (szczególnie „Endgame”, „Death Magnetic” dało się jeszcze posłuchać). Czy Slayer obrał tą samą drogę? Czytaj dalej »

Lost Soul – Immerse in Infinity – recenzja płyty.

Posted in Muzyka tagi , , , , on 23 Październik 2009 by FL8

Lost Soul – Immerse in Infinity

Gdyby poprosić przeciętnego polskiego słuchacza muzyki metalowej, żeby wymienił najbardziej znane Death Metalowe zespoły z Polski, posypały by się nazwy pokroju Vader, Yattering czy Decapitated. Wątpię, by ktoś wspomniał o bohaterze niniejszej recenzji. Na dodatek, gdyby zrobić listę najbardziej zasłużonych dla Polski Death Metalowych zespołów, okazałoby się, że Lost Soul są gdzieś pod koniec pierwszej dziesiątki. Powodów takiego stanu rzeczy jest parę. Czytaj dalej »

Gorgoroth – Quantos Pussunt as Satanitatem Trahunt – receznja płyty.

Posted in Muzyka tagi , , , , on 19 Październik 2009 by FL8

Gorgoroth – Quantos Pussunt as Satanitatem Trahunt

W niespełna siedem miesiący od wygrania przez Infernusa sprawy sądowej o nazwę i logo zespołu Gorgoroth z wcześniejszymi legendarnymi już członkami zespołu – King’iem i Ghaal’em – ma miejscę premiera nowej płyty Norwegów. Gorgoroth przyzwyczaił nas do tego, że opisujemy ich płyty następującymi słowa: siarka, Szatan, Zło, agresja etc etc. Oczywiście zespół musiałby zmienić nazwę na Girlgoroth gdyby przy okazji  ich nowego dzieła trzeba by używać innych niż te słowa. Czytaj dalej »

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.